poniedziałek, 22 lipca 2013

powrót

No więc wróciłam do Rzeszowa...
Z ciężkim sercem wyjeżdżałam z domu rodzinnego, aczkolwiek przejazd przez cały Śląsk spowodował, że kiedy zobaczyłam urokliwe Podkarpacie i mój klimatyczny Rzeszów to od razu poczułam się lepiej!
Tym razem dowiozłam resztę swoich szmat, więc przy prawie pełnej garderobie czuję się o niebo lepiej!
W sobotę szybkie zakupy spożywcze, rozpakowywanie się. W niedzielę praca i spontaniczny wieczór na mieście z Pauliną. 
Co do Pauliny to jest mi niezmiernie miło zaufania, którym mnie obdarzyła i to w tak szybkim czasie, choć konsekwencje tego są mi nie na rękę, bowiem wiem o rzeczach związanych z kierownictwem w mojej pracy o których nawet wiedzieć bym nie chciała... Jest to jakiś tam ciężar, zwłaszcza, że kierownik wie o mojej wiedzy... Skomplikowane to, ale nie mam zamiaru tego wywlekać, ZWŁASZCZA w odmętach internetu! 
Co jak co, ale zaufać mi można. 
A Paulina to strasznie fajna dziewczyna, ale raczej z grona tych dobrych znajomych z którymi świetnie mi się pracuje i można czasem wyjść, pośmiać się, a niekoniecznie przyjaźnić. 
Szanuję wszystkich ludzi i staram się nie oceniać w kategoriach "zły" czy "dobry" ale towarzystwo 'szalonych i wyzwolonych' kobiet nie jest w moim guście. 
Może jestem zaborczą furiatką, ale kieruję swoim życiem pewnymi zasadami moralnymi i po prostu najlepiej czuję się wśród ludzi, którzy prezentują taką samą postawę. 
Och, to brzmi jakby z Pauliny była nie wiadomo jaka panienka, tak nie jest. Widzę w niej wiele twardych zasad, ale ona uwielbia bawić się mężczyznami i jest, powiedzmy, nowoczesna. 
Wieczór spędziłyśmy miło, jak widać:


I chyba wczoraj dokonałam dobrego uczynku, godnego samego amora Walentego! Mam nadzieję, że dzięki mnie, dwoje upartych ludzi w końcu będzie mogło zaznać razem szczęścia. :) Pieprzyć etykiety zawodowe, miłość ponad to! :P

Dziś natomiast byłam u teściowej zanieść prezent od rodziców, mega zdrową oliwę, którą przywieźli z Włoch. W zamian dostałam czyściutkie i pachnące ręczniki. Pogadałyśmy dobrą godzinę, głównie o naszym kochanym Piotrku. 
To niesamowite, że potrafię tak swobodnie i naprawdę miło rozmawiać z ponad 70letnią kobietą! Jest niesamowicie mądra, bystra i potrafi patrzeć na świat "nowocześnie". 
Od razu przychodzi mi na myśl mama mojego byłego chłopaka, która jest w wieku mojej mamy i z którą KOMPLETNIE nie miałam o czym rozmawiać! Zaściankowość totalna. 

Potem byłam na długim i relaksującym spacerze z psem sąsiada ^_-
Obiad nawet dziś zrobiłam. I nawet jadalne...
A poza tym to się lenię. Mogę, więc się lenię! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz